wtorek, 25 września 2012

       Cóż długo mnie nie było bo przyznam szczerze miałam lenia.A do powrotu skłoniło mnie rozstanie z kotką, którą w sobotę niestety musieliśmy uśpić.
Zajęłam się szafą 3-drzwiową we wakacje i tak mi się to wlokło że po tym wszystkim nie miałam ochoty już na nic.Zapewne było by inaczej gdybym miała spokój ale u mnie ciągle ktoś jest obecny,a jak to niektóre mamy wiedzą,że przy dzieciach ciężko o skupienie i zrobienie czego kolwiek.Moja Martynka ciągle chce pomagać,jak to dziecko biega i ...
Wiem że mój blog był do tej pory bez duszy,więć postanowiłam to zmienić postaram się aby było fajnie i ciekawie,jak to bywa na blogach do których ja uwielbiam zaglądać.
Może na początek kilka zdjęć szafy-przyznaję że nie do końca skończona,ale nie umiem się ostatnimi czasy pozbierać do kupy.

 Pełno ubytków,ale oczywiście ja widziałam już w głowie efekt końcowy...
Do wymiany były także zamki i uchwyty,ale czy to ważne?Dla mnie nie, ale mąż nie wytrzymywał napięcia...


Wszystko działo sie na szybko jak to u mnie,bo mąż dostawał szału ciągle mruczał po co Ty tą szafę wzięłaś,ona nadaje się tylko na śmietnik,no cóż to było jego zdanie moje miało odmienny charakter.
A tak wygląda teraz.

     Wszystko dlatego że Poznań,w którym obecnie mieszkam nie jest moim rodzinnym miastem,mąż wojskowy-ciągle go nie ma...widzimy się tylko w weekendy,a czasami parę godzin w weekendy bo ja mam zajęcia i tak wygląda moje małżenstwo.Sama z dwiema córkami-jedna to nastolatka z burzą hormonów a druga to ciekawa świata i wszystkiego co ja robię...
      Przyznam szczerze,że żyję nadzieją iż mężowi uda się załatwić przeniesienie i w końcu będzie z nami.
A na koniec kilka rzeczy zrobionych w między czasie
A to świeczniki-moje pierwsze tzw.przecierki,zakupione za grosze w mojej klamociarni.
 
 
 
 
Jeszcze tylko wizyta u szklarz mnie czeka,bo lustro było do wymiany,niestety nie posiadam fotek przed przemianą.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających.
Prosze zostawiajcie komentarze.